Trzydziesta druga kolejka przeszła już do historii. Historii dla Widzewa bardzo szczęśliwej, ponieważ Łodzianie wreszcie wygrali przekonywująco i wrócili na fotel lidera. Jednak przewaga nad trzecim GKS Katowice to tylko jeden punkt.
W Legionowie trzecioligowa już Legionovia rywalizowała z Błękitnymi Stargard. Gości przyjechali po trzy punkty, które pozwolą im na utrzymanie. Goście zgodnie z oczekiwaniem wygrali po bramce w 62. minucie Huberta Krawczuna.
Bardzo ważne dla górnych regionów tabeli spotkanie odbyło się w Siedlcach. Miejscowa Pogoń, która ograła Widzew, a następnie Górnika Łęczna podejmowała trzeciego kandydata do awansu, GKS Katowice. W 50. minucie Marcin Kozłowski przy stanie 0:0 nie wykorzystał rzutu karnego dla Pogoni. Później goście strzelili dwie bramki i wygrali spotkanie 2:0.
We Wronkach rezerwy Lecha nie dały żadnych szans drugiemu ze spadkowiczów, Gryfowi Wejherowo. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 4:0, a trzy bramki zdobył Filip Szymczak. Gospodarze w drugiej połowie dorzucili jeszcze jedno trafienie i mecz zakończył się wynikiem 5:0.
Do Rzeszowa na mecz ze Stalą przyjechała Olimpia Elbląg. Po pierwszej połowie gospodarze prowadzili już 2:0. W drugiej połowie wynik się nie zmienił, a Stal włączyła się do walki o strefę barażową.
W Polkowicach miejscowy Górnik rywalizował z walczącym o utrzymanie Zniczem Pruszków. Gospodarze złapali zadyszkę, ponieważ w kolejnym trzecim już spotkaniu nie potrafili wygrać. Tym razem nie sprostali na własnym obiekcie drużynie z Pruszkowa i przegrali 1:2. Porażka spowodowała, że gospodarze znaleźli się bardzo blisko strefy spadkowej i będą musieli walczyć o ligowy byt do ostatniej kolejki. Goście dzięki temu, że mogą dopisać sobie trzy punkty opuścili strefę spadkową.
W Krakowie naprzeciw siebie stanęły jedenastki Garbarni i Bytovii. Spotkanie wygrali goście, którzy dzięki temu są czwartym zespołem po Widzewie, Górniku Łęczna i GKS Katowice, którzy nie są już zagrożeni (matematycznie) spadkiem. Natomiast gospodarze „zbliżyli” się na jeden punkt do strefy spadkowej.
W Częstochowie rewelacyjnie spisująca się na własnym stadionie Skra nie strzeliła liderowi z Łęcznej żadnego gola. Na szczęście dla miejscowych, również drużyna z Lubelszczyzny nie zdołała pokonać bramkarza rywali i spotkanie zakończyło się wynikiem bezbramkowym. W ostatecznym rozrachunku okazało się, że dla gości strata punktów wiązała się z utratą pozycji lidera.
W Łodzi Widzew grał ze Stalą Stalowa Wola. Łodzianie wreszcie zagrali tak, jak oczekują kibice. W pierwszej połowie Widzewiacy walczyli o każdy metr boiska. Pokazali, że po zdobyciu pierwszego gola nadal są głodni kolejnych bramek, które udało się zdobyć. Widzew wygrał zasłużenie 3:0 i powrócił na fotel lidera. Właśnie taki Widzew chcemy oglądać. Tak grający zespół spokojnie wywalczy awans. Jednak jeżeli powrócą demony przeszłości, to może się okazać, że o awans będziemy drżeli do ostatnich minut. Na razie wszystko zależy od nas, nie musimy liczyć na potknięcia rywali, aczkolwiek te potknięcia mogą nam ułatwić awans.
W ostatnim spotkaniu w Toruniu Elana rywalizowała z Resovią. Gospodarze są w strefie spadkowej i jeżeli chcą utrzymać statut drugoligowca to muszą zacząć wygrywać. Goście wyszli na prowadzenie już w 18. minucie. Dodatkowo w 29, z boiska został wyrzucony gracz gospodarzy. Jednak to zdarzenie podziałało mobilizująco i to gospodarze po dwóch trafieniach wyszli na prowadzenie. Przed przerwą goście ponownie trafili i pierwsza połowa zakończyła się remisem. W drugiej kibice nie zobaczyli już bramek. Elana znalazła się w bardzo trudnej sytuacji i raczej nie uniknie degradacji.
Walka o awans nabiera kolorytu. W grze są jeszcze trzy zespoły. Obok Widzewa jest to mający tyle samo punktów Górnik Łęczna oraz mający o jeden punkt mniej GKS Katowice. Już tylko matematyczne szanse na utrzymanie ma Elana, która musiałaby wygrać oba spotkania i liczyć na wpadki rywali znajdujących się wyżej w tabeli.