Pochodzący z Kluczborka Jarosław Przybył poprowadzi piątkowe spotkanie pomiędzy łódzkim Widzewem a Arką Gdynia. Nie będzie to pierwszy pojedynek Widzewa, które sędziował będzie ten arbiter.

Pierwszy raz Jarosław Przybył zawitał na mecz Widzewa w sezonie 2013/14. W spotkaniu trzydziestej czwartej kolejki rywalem Czerwono-Biało-Czerwonych w Łodzi była Jagiellonia Białystok. Mecz zakończył się remisem 1:1, a Rafał Augustyniak nie dokończył spotkania, ponieważ w 79. minucie otrzymał czerwoną kartkę.

W drugim spotkaniu, które sędziował Jarosław Przybył rywalem zespołu z Piłsudskiego była Legia Warszawa. Spotkanie na Widzewie w Pucharze Polski wygrali goście 0:1.

Trzecim spotkaniem z udziałem tego arbitra był mecz pomiędzy Widzewem a GKS Jastrzębie. Po raz trzeci sędzia zawitał do Łodzi, a Widzew po raz pierwszy wygrał (mecz zakończył się wynikiem 2:0). Niestety i ten pojedynek Widzew nie ukończył w pełnym składzie. W czterdziestej piątej minucie drugą żółtka kartkę otrzymał Marek Hanousek i resztę spotkania „obserwował z trybun”.

W tych trzech spotkaniach Jarosław Przybył pokazał Widzewiakom sześć żółtych kartek, w tym jedna była drugą żółtą dla zawodnika Widzewa, co spowodowało, że musiał on udać się do szatni wcześniej. Dodatkowo w jednym spotkaniu arbiter z Kluczborka pokazał czerwoną kartkę.

Czterdziestopięcioletni arbiter nie ma oporów przy pokazywaniu kolorowych kartoników. W tym sezonie w spotkaniu pomiędzy Radomiakiem a Legią Warszawa pokazał siedem żółtych i trzy czerwone kartki, w meczu pomiędzy Wisłą Płock a Cracovią obdarował ośmiu zawodników żółtymi kartkami, a po siedem pokazał w spotkaniach pomiędzy Legią a Rakowem oraz Cracovią i Legią. Jednak nie powyższe spotkania są najbardziej „kolorowe” w jego karierze. W sezonie 2009/10 w spotkaniu drugiej ligi pomiędzy Miedzią Legnica a Polonią Słubice pokazał… szesnaście żółtych kartek. Dla trzech spośród ukaranych zawodników było to drugie „żółtka”, więc musieli udać się przed końcowym gwizdkiem sędziego do szatni. Takich spotkań, w których arbiter pokazał więcej aniżeli dziesięć żółtych kartek, było więcej. Łodzianie muszą uważać, bo po raz trzeci mogą nie ukończyć spotkania w pełnym składzie z udziałem tego sędziego.