Pobierz Almanach Widzewa Łódź 2025/26
Do pobrania za darmo
Almanach Widzewa Łódź 2025/26

Pobierz darmowy PDF z podsumowaniem sezonu, wynikami, składami, statystykami i historycznymi zestawieniami Widzewa Łódź.

Fot. Anka WB

Bukari – niewypał czy zawodnik, któremu trzeba dać czas?

Nazwisko Osmana Bukariego w polskiej prasie bardzo często łączone jest ze słowami „niewypał” albo nawet „największy niewypał”. Ja mam w tej sprawie trochę inne zdanie i nie zamierzam płynąć z oskarżycielskim nurtem. Oczywiście, pierwsze miesiące Ghańczyka w Widzewie były rozczarowujące. Tego nie da się zakłamać. Ale od rozczarowującego początku do stwierdzenia, że piłkarz jest słaby, droga jest bardzo daleka.

Bukari przychodził do Widzewa jako zawodnik, który miał być jedną z gwiazd nie tylko drużyny, ale i całej ligi. Tak się nie stało. Na razie jego najbardziej medialnym obrazkiem z pobytu w Łodzi było raczej rozdawanie kwiatków przed meczem z Lechem Poznań niż akcje, po których kibice wstawaliby z miejsc. Mimo wszystko wciąż wierzę, że ten piłkarz może zamknąć usta krytykom i wszystkim tym, którzy już dziś stawiają na nim krzyżyk.

Polska liga jest specyficzna. Nie każdy zawodnik, nawet z dobrym CV, odpala od pierwszego dnia. Dobrym przykładem jest Ali Gholizadeh. Do Lecha Poznań przychodził przed sezonem 2023/24 z łatką wielkiego wzmocnienia, a prawdziwą gwiazdą ligi stał się dopiero później. Takich historii było więcej. Czasem piłkarz potrzebuje kilku miesięcy, by zrozumieć ligę, drużynę, wymagania trenera, styl gry i całą otoczkę.

Klimat też mógł mieć znaczenie

Drugim aspektem, którego nie wolno lekceważyć, są warunki atmosferyczne. Bukari pochodzi z Ghany. Grał też między innymi w Crvenej zvezdzie, Austin FC, Gent, Nantes czy AS Trenčín. Oczywiście w Europie zdarzały mu się chłodniejsze warunki, szczególnie na Słowacji, ale trudno porównać to z wejściem do polskiej ligi w końcówce stycznia i początkiem lutego.

Mecz z Jagiellonią rozgrywany był przy temperaturze około -10 stopni Celsjusza. Dla wielu polskich piłkarzy to są trudne warunki, a co dopiero dla zawodnika, który dużą część kariery spędził w zupełnie innym klimacie. Możliwe, że Bukari po raz pierwszy w życiu musiał grać mecz o stawkę w tak niskiej temperaturze. To nie jest usprawiedliwienie wszystkiego, ale jest to element, który warto brać pod uwagę.

Najgorzej przygotowana drużyna?

Najmocniejszy argument w obronie Bukariego dotyczy jednak nie pogody, lecz przygotowania fizycznego całego zespołu. Po ostatnim ligowym meczu Aleksandar Vuković zwrócił się do Juljana Shehu słowami:

„Byliście najgorzej przygotowaną drużyną na świecie”.

To mocne słowa, ale wypowiedziane przez człowieka, który był najbliżej drużyny. Vuković sam był piłkarzem, doskonale wie, jak powinien wyglądać zespół pod względem fizycznym i ile znaczy przygotowanie do rundy. Wiosną Widzew często gasł w trakcie meczów. Widzewiacy przegrywali spotkania w końcówkach, brakowało im energii, intensywności i powtarzalności. Dobrym obrazkiem był Andi Zeqiri, który potrafił wejść na boisko w końcówce, a po kilku minutach wyglądał tak, jakby grał od pierwszego gwizdka.

Dla piłkarza takiego jak Bukari przygotowanie fizyczne jest kluczowe. Skrzydłowy nie może tylko „być na boisku”. On musi wykonywać sprinty, atakować przestrzeń, wchodzić w pojedynki, hamować, przyspieszać, dryblować, wracać za bocznym obrońcą i jeszcze podejmować dobre decyzje gdy jest zmęczony. Do tego potrzebna jest siła, dynamika i tlen w nogach. Jeśli tego brakuje, skrzydłowy szybko traci swoje największe atuty.

Dlatego pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie: „czemu Bukari grał słabo?”. Bardziej uczciwe pytanie brzmi: jak miał dobrze wyglądać skrzydłowy, którego gra oparta jest na szybkości i dynamice, jeśli drużyna jako całość miała problem z przygotowaniem fizycznym?

Bukari na tle innych skrzydłowych

Same liczby nie mówią wszystkiego, ale pomagają uporządkować dyskusję. Po przeliczeniu statystyk na 90 minut widać, że Bukari nie wyglądał tragicznie we wszystkich aspektach. Nie był zawodnikiem, który w ogóle nie uczestniczył w grze. Problem pojawia się przede wszystkim tam, gdzie skrzydłowy powinien robić największą różnicę: w sprintach, dryblingach i powtarzalnej dynamice.

Zawodnik Minuty Strzały/90 Kluczowe podania/90 Dryblingi/90 Udane dryblingi/90 Dystans/90 Sprinty/90
M. Fornalczyk 2116 2,21 1,11 3,79 1,74 9,52 17,48
A. Baena 1349 1,00 1,20 5,60 2,34 11,02 16,21
S. Akere 786 1,60 2,29 5,95 3,21 10,20 19,47
O. Bukari 481 0,94 1,31 2,62 1,31 10,34 11,04

Najciekawsze jest to, że Bukari nie odstaje dystansem. Jego 10,34 km na 90 minut wygląda normalnie, a nawet całkiem przyzwoicie. Problemem nie było więc to, że nie biegał. Problemem było to, że wykonywał zdecydowanie mniej sprintów niż inni skrzydłowi. A w przypadku zawodnika o takim profilu to różnica fundamentalna.

Skrzydłowy może przebiec dużo kilometrów, ale jeśli brakuje mu mocy na przyspieszenie, wygranie pojedynku i powtórzenie sprintu po kilkudziesięciu sekundach, to jego gra będzie wyglądała przeciętnie. Bukari momentami pokazywał technikę. Potrafił efektownie minąć rywala, potrafił wkręcić defensora w boisko, ale robił to zbyt rzadko. I właśnie tutaj można szukać związku między jego słabszą grą a przygotowaniem fizycznym całego zespołu.

Jesień Jovićevicia kontra wiosna Jovićevicia

Bardzo interesująco wygląda porównanie Widzewa Igora Jovićevicia z 2025 roku i Widzewa Igora Jovićevicia z 2026 roku. To ważne rozróżnienie. Jesienią drużyna była jeszcze przygotowana przez wcześniejszy sztab. Wiosną zespół grał już po zimowym okresie przygotowawczym przeprowadzonym za kadencji Jovićevicia.

W przypadku skrzydłowych różnica jest wyraźna.

Okres Minuty Strzały/90 Kluczowe podania/90 Dryblingi/90 Udane dryblingi/90 Dystans/90 Sprinty/90
Jesień 2025, kolejki 12–18 1042 1,55 1,55 5,70 2,50 10,14 15,98
Wiosna 2026, kolejki 19–23 768 1,29 1,52 3,52 1,88 10,02 12,66

Wiosną spadł praktycznie każdy ważny parametr skrzydłowych. Mniej strzałów, mniej dryblingów, mniej udanych dryblingów i przede wszystkim mniej sprintów. Dystans pozostał podobny, ale intensywność gry była niższa. To bardzo ważne, bo w piłce na wysokim poziomie coraz częściej nie decyduje samo przebiegnięcie dziesięciu kilometrów, tylko to, ile razy zawodnik jest w stanie wykonać akcję na maksymalnej intensywności.

W przypadku Bukariego ten problem był szczególnie widoczny. On nie jest typem skrzydłowego, który ma tylko utrzymać pozycję i podać najbliższemu. Jego wartość powinna polegać na ruchu, przyspieszeniu, pojedynku jeden na jeden i tworzeniu przewagi. Jeśli drużyna była źle przygotowana, to właśnie taki zawodnik mógł ucierpieć najbardziej.

Cały zespół też wyglądał gorzej

Jeszcze mocniej widać to w statystykach całego zespołu. Widzew Jovićevicia wiosną 2026 roku był mniej skuteczny i mniej konkretny niż Widzew Jovićevicia jesienią 2025 roku.

Wskaźnik Jovićevicić 2025 Jovićevicić 2026 Ocena
Punkty na mecz 1,00 0,80 gorzej
Bramki strzelone / mecz 1,29 0,60 dużo gorzej
Strzały / mecz 13,86 12,40 gorzej
Strzały celne / mecz 4,43 2,60 dużo gorzej
Celność strzałów 32,88% 19,74% dużo gorzej
Bramki / strzał 9,28% 4,84% dużo gorzej
Podania kluczowe / mecz 9,43 8,60 gorzej
Dryblingi / mecz 16,57 15,40 gorzej
Udane dryblingi / mecz 8,00 7,40 gorzej
Celność dośrodkowań 22,16% 13,52% dużo gorzej

To zestawienie dobrze pokazuje, że problem nie dotyczył tylko Bukariego. Wiosną cała drużyna była mniej groźna. Spadła liczba goli, liczba celnych strzałów, skuteczność uderzeń i jakość dośrodkowań. W takim otoczeniu trudno było oczekiwać, że nowy skrzydłowy, sprowadzony do ligi w środku zimy, od razu będzie wyglądał jak gwiazda.

Uczciwie: nie wszystko pasuje do prostej tezy

Trzeba też uczciwie dodać, że statystyki nie pokazują prostego obrazu drużyny, która po zimie przestała biegać. W skali całego zespołu Widzew w 2026 roku nie miał dramatycznie niższego dystansu. Problem był bardziej złożony. Drużyna potrafiła pokonywać kilometry, ale brakowało jej jakości, świeżości i intensywności w decydujących momentach.

To właśnie dlatego określenie „brak przygotowania” nie musi oznaczać wyłącznie tego, że piłkarze biegali za mało. Może oznaczać, że brakowało im mocy, powtarzalności sprintów, agresywności w doskoku, świeżości przy ostatnim podaniu i spokoju przy wykończeniu. A to są rzeczy, które najszybciej wychodzą właśnie u zawodników ofensywnych.

Bukariemu warto dać szansę

Dlatego nie kupuję prostego hasła, że Osman Bukari to transferowy niewypał. Na razie można powiedzieć, że jego początek w Widzewie był niewypałem. To prawda. Ale to nie znaczy, że sam piłkarz jest niewypałem.

Bukari trafił do drużyny w bardzo trudnym momencie. Przyszedł do nowej ligi, do zimowej Polski, do zespołu, który miał problemy z jakością gry i przygotowaniem fizycznym. W dodatku jest skrzydłowym, czyli zawodnikiem, u którego każdy brak świeżości natychmiast widać. Jeśli nie ma dynamiki, nie ma też przewagi. Jeśli nie ma przewagi, nie ma dryblingu, dośrodkowania, strzału i liczb.

Nie twierdzę, że Bukari na pewno zostanie gwiazdą Widzewa. Tego nie wie nikt. Ale twierdzę, że skreślanie go po kilku miesiącach jest zbyt łatwe i zbyt wygodne. W jego grze było widać przebłyski. Była technika, były pojedyncze akcje, była umiejętność minięcia rywala. Brakowało regularności, intensywności i konkretów. A to są elementy, które przy dobrym przygotowaniu, lepszym otoczeniu i spokojniejszym wejściu w sezon można odbudować.

Jeśli Bukari przepracuje pełny okres przygotowawczy, wejdzie w sezon na równych zasadach z resztą drużyny i dostanie czas, wtedy dopiero będzie można go naprawdę oceniać. Dziś łatwo przykleić mu łatkę. Trudniej spojrzeć szerzej i zauważyć, że jego nieudany początek nie wziął się znikąd.

Dlatego zamiast pisać o „największym niewypale”, wolę napisać inaczej: Bukari jest zawodnikiem, który na razie zawiódł oczekiwania, ale wciąż ma argumenty, by się obronić. I właśnie dlatego warto dać mu jeszcze jedną szansę.